kobieta sama w Azji

Kobieta sama w Azji. Dlaczego to idealny kierunek na Twoją pierwszą samodzielną podróż poza Europę?

Pierwszy raz do Tajlandii poleciałam ze znajomymi. Rodzina miała małe obawy, była to moja pierwsza podróż tak daleko. Jednak towarzystwo znajomych, bilety w obie strony, plan podróży – to wszystko uspokoiło moich rodziców. Jednak kiedy po kilku tygodniach po powrocie głośno wypowiedziałam pomysł, że planuję samotną, kilkumiesięczną podróż do Azji Południowo-Wschodniej (tak się zakochałam w tym miejscu), nie spotkałam się już z taką aprobatą. I wcale się nie dziwię.

Moich bliscy po prostu się o mnie bali. Abstrahując już od pomysłu rzucenia pracy i szukania siebie, ale chodziło przede wszystkim o strach o moje bezpieczeństwo. Tak daleko, sama. Wizja samotnego przemierzania obcego kontynentu przez kobietę wciąż w wielu kręgach budzi lęk, który najczęściej karmi się powtarzanymi od lat stereotypami i sensacyjnymi nagłówkami w mediach.

Dziś, bogatsza o własne, namacalne doświadczenia z samotnych podróży m.in. po Tajlandii czy Wietnamie, mogę z pełną odpowiedzialnością i bez cienia przesady powiedzieć jedno: Azja Południowo-Wschodnia to jeden z najlepszych, najbardziej gościnnych i bezpiecznych rejonów na pierwszą samodzielną wyprawę poza Europę.

Jeśli marzysz o dalekiej podróży, ale paraliżuje Cię strach przed nieznanym, a lęk przed brakiem towarzystwa trzyma Cię w domu – ten tekst powstał właśnie po to, by rozgonić Twoje obawy.

ZAPLANUJ Z NAMI

PODRÓŻ NA WŁASNĄ RĘKĘ

Strach ma wielkie oczy, czyli zderzenie z azjatycką rzeczywistością

Chciałabym powiedzieć, że bałam się przed moją pierwszą podróżą. Chciałabym powiedzieć, że miałam czarne scenariusze, które nie sprawdziły się po wylądowaniu. Ale prawda jest taka, że zaufałam dobremu przeczuciu, nie miałam większych obaw i obiekcji. Natomiast mieli je moi bliscy i znajomi.

Zarówno w Tajlandii, jak i w Wietnamie przez cały czas trwania moich wypraw czułam się niesamowicie bezpiecznie. Co więcej, z perspektywy czasu muszę przyznać, że w wielu azjatyckich miejscach czułam większy komfort psychiczny po zmroku niż w niejednej modnej, europejskiej stolicy. 

Dlaczego ten rejon jest tak łaskawy dla kobiet podróżujących solo?

Kultura szacunku i buddyjska/muzułańska życzliwość

Mieszkańcy Azji Południowo-Wschodniej są z natury niezwykle pomocni, nienachalni i uśmiechnięci. Agresja wobec turystów, zaczepki o charakterze seksualnym czy zuchwałe kradzieże zdarzają się tam niezmiernie rzadko (jeśli już to odbywa się to w kierunku mężczyzn od niektórych ladyboy’ów na imprezowych ulicach). Azjaci mają ogromny, zakorzeniony w kulturze szacunek do gości. Widok samotnej kobiety w podróży nie budzi w nich chęci wykorzystania sytuacji, lecz raczej autentyczny podziw i instynkt opiekuńczy. Jeśli stoisz na rogu ulicy z mapą w telefonie i zdezorientowaną miną, istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że za chwilę ktoś podejdzie i z uśmiechem zapyta, jak Ci pomóc. Wielokrotnie korzystałam z oferowanych podwózek, gdy spacerowałam do domu. Niejednokrotnie ktoś zmieniał swoją trasę, aby podrzucić mnie dokładnie tam gdzie się wybierałam,

Z pełną odpowiedzialnością powiem, ze prędzej czeka Cię niebezpieczna sytuacja od strony obcokrajowca niż lokalsa. 

Turystyczny samograj, czyli genialna logistyka

Kraje takie jak Tajlandia czy Wietnam żyją z turystyki od dekad i opanowały tę gałąź gospodarki do perfekcji. Infrastruktura jest tam tak intuicyjna, że podróżuje się łatwiej niż po niektórych regionach Polski. Siatka połączeń autobusowych, kolejowych oraz tanich lotów lokalnych pozwala bez problemu dotrzeć w każdy zakątek kraju.

Co więcej, technologia w Azji stoi na kosmicznym poziomie. Dzięki aplikacjom takim jak Grab (azjatycki odpowiednik Ubera) zamawiasz bezpieczną taksówkę lub skuter podając miejsce docelowe w aplikacji. Cena jest z góry znana, płatność pobiera się z karty, a Ty nie musisz targować się z kierowcami na ulicy.

kobieta solo w Azji

Dlaczego akurat Tajlandia i Wietnam to idealny „pas startowy” solo?

Jeśli Twoje dotychczasowe podróże ograniczały się do strefy Schengen, pierwszy krok na azjatyckiej ziemi bez wątpienia będzie kulturowym szokiem. Zapachy, wilgotność powietrza, miliony skuterów i feeria barw i zapachów potrafią oszołomić. Jednak to właśnie te dwa kraje są idealne, by oswoić egzotykę krok po kroku.

  • Brak samotności w samotności: Podróżując solo, paradoksalnie rzadko bywasz sama. Azja Południowo-Wschodnia to mekka dla backpackerów z całego świata. Na trasie, w hostelach, klimatycznych kawiarniach czy podczas zorganizowanych wycieczek (np. na snurkowanie czy trekking w dżungli) spotkasz dziesiątki innych dziewczyn/chłopaków, które podróżują dokładnie tak samo jak Ty. Nawiązanie znajomości, wspólne wyjście na wieczorny market czy połączenie sił na kilka dni podróży zajmuje dosłownie chwilę. Szczerze powiedziawszy nigdy nie poznałam tak wielu osób, jak podróżując sama i tak rzadko byłam sama, że czasem musiałam szczerze po prostu mówić, że danego dnia nie mam ochoty na towarzystwo.
  • Bezpieczeństwo nocnego życia: Azjatyckie miasta nie zamierają po zachodzie słońca – wręcz przeciwnie, wtedy budzą się do życia. Nocne targi (night markety) w Bangkoku, Chiang Mai czy Hanoi to miejsca tętniące bezpieczną, rodzinną energią. Spacerowanie tam z aparatem na szyi o godzinie 22:00 czy 23:00 jest całkowicie normalne. Ulice są pełne ludzi, dobrze oświetlone, a jedyne, co może Ci grozić, to przejedzenie się genialnym street foodem.
  • Komunikacja bez barier: W Tajlandii w miejscach turystycznych bez problemu porozumiesz się po angielsku. W Wietnamie bywa pod tym względem nieco trudniej, ale Wietnamczycy są mistrzami komunikacji niewerbalnej. Z pomocą darmowego Google Translate, uśmiechu i gestykulacji załatwisz wszystko – od zakupu biletu po idealną miskę zupy Pho. Kiedy byłam na północy Wietnamu bez problemu dogadałam się z panem w sprawie szamponu do włosów mimo tego, że nie mówił po angielsku, a słownik akurat mi nie działał.
mury thai tajlandia kobieta
kobieta sama w Wietnamie

Praktyczny dekalog samotnej podróżniczki – jak podróżować z głową?

Choć statystyki i moje własne doświadczenia potwierdzają wysokie bezpieczeństwo w Azji, podróżując w pojedynkę, nigdy nie należy wyłączać zdrowego rozsądku. Oto zasady, które pozwoliły mi zachować pełen komfort i spokój ducha:

  • Zaufaj swojej intuicji: To Twoja najważniejsza tarcza ochronna. Jeśli jakieś miejsce, hotel czy nowo poznana osoba podświadomie budzą Twój niepokój – wycofaj się bez poczucia winy. Twoje bezpieczeństwo jest ZAWSZE na pierwszym miejscu.
  • Kup lokalną kartę SIM na lotnisku (lub eSIM jeszcze w Polsce): Internet to w dzisiejszych czasach podstawa bezpieczeństwa. Dostęp do map Google, aplikacji transportowych, tłumacza oraz możliwość szybkiego kontaktu z bliskimi w kraju daje ogromny komfort psychiczny.
  • Udostępnij komuś swoją lokalizację. Mamie, przyjaciółce, innej bliskiej osobie. Każdy w tej sytuacji będzie czuć się bezpieczniej 🙂 
  • Planuj przyloty i przejazdy w ciągu dnia: Staraj się tak rezerwować samoloty, pociągi czy autobusy, aby docierać do nowego, nieznanego miasta przed zachodem słońca. Znalezienie hotelu i zorientowanie się w topografii miejsca za dnia jest o wiele łatwiejsze i mniej stresujące.
  • Kopiuj dokumenty w chmurze: Zrób zdjęcia paszportu, ubezpieczenia i biletów, a następnie wrzuć je w chmurę. W razie zgubienia papierowej wersji, zawsze masz dostęp do kopii z każdego telefonu.
  • Ubieraj się z szacunkiem do lokalnej kultury: Azja jest tolerancyjna, ale wchodząc do świątyń (zarówno buddyjskich w Tajlandii, jak i miejsc kultu w Wietnamie), bezwzględnie zasłaniaj ramiona i kolana. Szanując lokalsów, zyskujesz ich podwójną przychylność.
  • Niby oczywiste, ale wciąż aktualne. Nie zostawiaj swoich drinków na stole bez opieki. Idziesz do łazienki? Weź ze sobą albo dopij i potem kupisz nowy. Nie warto kusić losu.
  • Ostatnia zasada tyczy się każdego. Nie tylko solo podróżnika. Ubezpieczenie podróżne to MUST! Koszty leczenia wszędzie potrafią być astronomiczne, po co dokładać sobie zmartwień do ewentualnej choroby. 

Dla mnie podróż to najlepsza inwestycja w samą siebie

Dla mnie samotna wyprawa do Azji nie była dowodem na szaloną, bezmyślną odwagę. To po prostu piękny, dość świadomy krok w stronę własnej niezależności. Nic tak silnie nie zbudowało pewności siebie, nie nauczyło mnie elastyczności i nie poszerzyło horyzontów, jak świadomość, że poradziłam sobie na drugim końcu świata.

Kiedy wrócisz do domu wiedząc, że sama odnalazłaś właściwy pociąg w Hanoi, wynegocjowałaś dobrą cenę za pamiątki w Bangkoku, spróbowałaś potraw, których nazw nie umiesz wymówić i zachwyciłaś się zachodem słońca nad Mekongiem będąc w stu procentach panią swojego czasu – poczujesz, że możesz wszystko.

Nie twierdzę, że każda z nas musi wyjechać samodzielnie do Azji. Nie każdy ma taką potrzebę czy chęć, ale jeśli Ty masz, a obawiasz się, to mówię Ci – WARTO. Jeśli Azja od dawna chodzi Ci po głowie, przestań odkładać marzenia i czekać, aż ktoś znajdzie czas, by pojechać z Tobą. Kup bilet, spakuj plecak i pozwól sobie na tę przygodę. 

Ola
Ola

Zabrzmi to banalnie, ale po prostu kocham być w drodze.

Moim paliwem jest ciekawość – uwielbiam przyglądać się ludziom i odkrywać świat bez planu, poza szlakiem, na własnych zasadach. Robię to od lat, a od niedawna towarzyszy mi mój mały odkrywca, który o kolejną podróż pyta szybciej, niż zdążę rozpakować walizki.

Chcesz poznać autentyczne Peru lub poczuć magię Azji? Chodź ze mną, zaplanujemy to razem!