jak nie podróżować po azji? przewodnik po najczęstszych błędach
Spis treści
ToggleKiedy pierwszy raz leciałam do Azji, a konkretnie do Tajlandii, nic absolutnie nie widziałam o tym kontynencie. Przeczytałam nieco przewodnika w samolocie, ale wysiadając w Bangkoku nie wiedziałam czego się spodziewać. Na bieżąco obserwowałam ludzi, kulturę i staram się nie popełnić faux pas. Będąc z kolei w Ho Chi Minh stałam na przejściu 10 minut i zastanawiałam się, w jaki ja magiczny sposób mam dostać się na drugą stronę ulicy.
Dziś chciałam powiedzieć Ci nieco o tym zakątku świata, abyś poleciał/poleciała lepiej przygotowany/przygotowana, bez konieczności radzenia sobie z dziwnymi i niezrozumiałymi sytuacjami (których i tak na pewno doświadczysz).
Jedno jest pewne. Azja nie wybacza klasycznych, zachodnich nawyków urlopowych. Jeśli podejdziesz do niej z arkuszem w Excelu i mentalnością europejskiego turysty, zamiast wakacji życia zafundujesz sobie bezsensowny stres.
1. Zaplanuj każdą minutę
Najgorsze, co możesz zrobić w Azji, to stworzyć harmonogram co do minuty. „10:15 świątynia, 11:30 autobus, 12:15 lunch”. Brzmi profesjonalnie? W Europie może tak. W Azji pojęcie czasu jest… płynne. Autobus może nie przyjechać, bo kierowca akurat ucina sobie drzemkę, a ulewny deszcz monsunowy uwięzi Cię pod dachem na dwie godziny.
Jak zrobić to lepiej? Daj sobie przestrzeń. Najlepsze wspomnienia powstają spontanicznie. To ta przypadkowa knajpka z uśmiechniętą właścicielką, pusta plaża znaleziona przez pomyłkę czy zachód słońca oglądany dłużej, niż zakładał plan, zostaną z Tobą na lata. Azjatycki klimat wymaga wrzucenia na luz. Mi osobiście tajskie „sabai sabai” bardzo pasuje i nawet tu, w Polsce powtarzam to sobie, jeśli zbyt się spieszę lub czymś stresuję.
2. Ignoruj lokalne zwyczaje
Azjaci są niezwykle tolerancyjni i niemal zawsze się uśmiechają. Jednak wchodzenie do buddyjskiej świątyni w krótkich spodenkach, robienie zdjęć mnichom bez pytania czy dotykanie kogokolwiek w głowę (która w wielu kulturach jest święta) to zwyczajna ignorancja.
Szacunek do lokalnych mieszkańców i ich tradycji naprawdę ma znaczenie. Jeśli zignorujesz zasady dotyczące ubioru czy zachowania, ryzykujesz nie tylko odmowę wstępu do najpiękniejszych miejsc, ale też chłodne, pełne dezaprobaty spojrzenia lokalsów. Po co psuć sobie i innym krew? Przeczytaj przed podróżą o tym, jak się ubierać w danym kraju oraz jakie zachowania są społecznie nieakceptowanie (np. naśmiewanie się z rodziny królewskiej w Tajlandii – karane, czy zbytnie roznegliżowanie na ulicy na Sri Lance w lokalnej wiosce).
Wyjeżdżając z nami masz pewność, że w przewodniku napiszemy Ci jak się zachować w danym kraju oraz jak przygotować się do wyjazdu.
3. Jedz tylko w sterylnych restauracjach dla turystów
Pamiętam jak byłam pierwszy raz w Tajlandii i przez pierwsze 2 dni jadłam to co przywiozłam z Polski i wzięłam z samolotu. Odmawiałam też lodu w restauracji. Śmiać mi się teraz z tego chce!
Jeśli po przylocie do Bangkoku czy Hanoi Twoim pierwszym wyborem będzie klimatyzowana restauracja z europejskim menu i cenami w euro, właśnie tracisz połowę uroków podróży. Prawdziwe, eksplodujące smakiem potrawy nie czekają w hotelowych kurortach dostosowanych pod zachodnie podniebienia.
Odważ się na street food! Najlepsza kuchnia ukrywa się na ulicznych straganach i w małych, niepozornych knajpkach, gdzie lokalsi tłoczą się na plastikowych krzesełkach. To tam zjesz najbardziej autentyczne i świeże dania, które zachwycą Twoje kubki smakowe. Boisz się „zemsty sułtana”? Wybieraj te stoiska, do których ustawia się najdłuższa kolejka miejscowych – to najlepsza gwarancja świeżości.
Ciekawostka: w Tajlandii zatrułam się tylko raz, w świetnie ocenianej włoskiej restauracji!
WYPEŁNIJ ANKIETĘ
4. KILKA KRAJÓW AZJI W 2 TYGODNIE
„Skoro już tu jestem, to może Tajlandia i Wietnam za jednym razem, przecież to blisko”. Brzmi jak plan idealny? W rzeczywistości to przepis na skrajne wycieńczenie. Azja jest ogromna, a transport potrafi zająć wieki. Jeśli zapełnisz grafik lotami i przejazdami, wrócisz z urlopu bardziej zmęczony/zmęczona, niż przed wyjazdem.
Napięty grafik rodzi pośpiech, a pośpiech rodzi stres – a tego przecież mamy pod dostatkiem na co dzień w pracy. Czasami o wiele lepiej jest zwiedzić mniej miejsc, ale poczuć ich klimat na spokojnie. Spędź trzy dni na jednej wyspie zamiast zaliczać trzy różne plaże w ciągu jednej doby.
Bardzo często spotykam się z tym, że klienci chcieliby zobaczyć jak najwięcej. Zawsze jednak doradzam umiar i ewentualny wysiłek i częste zmienianie miejsc na początku, ale na koniec błogi odpoczynek i relaks. Nie po to jest urlop, aby zmęczyć się transferami.
Ja sama uwielbiam pobyć kilka dni w jednym miejscu, a do Grecji wracam co roku do tego samego, zaprzyjaźnionego pensjonatu i odpoczywam w miejscu, które znam i lubię.
Jak przygotować się do wyjazdu do Azji?
Przede wszystkim. Jeśli planowanie zostawisz nam, wszystko Ci powiemy i zadbamy o to, aby nic w Azji Cię mocno nie zaskoczyło. Poza tym zostaw sobie dużo luzu, ja się zawsze śmieję, że w Azji potrzebujemy tylko paszportu i pieniędzy, reszta jest mniej istotna.
Azja południowo-wschodnia jest niezwykle wdzięczna do podróżowania, przyjazna i bezpieczna. Najważniejsze to pamiętać o tym, że kultura w tym rejonie świata jest zupełnie inna od naszej, religia również. Warto poczytać o tym, aby nie urazić nikogo i zachowywać się z poszanowaniem i należytą delikatnością. Wiele rzeczy może Cię zaskoczyć lub być niezrozumiała, dlatego ważne jest aby dobrze się w tej kwestii wyedukować. Ja sama w życiu nie wpadłabym na to, że temat rodziny królewskiej jest tak drażliwy w Tajlandii oraz, że przed wejściem do sklepu w niektórych miejscach ściąga się buty.
Zabrzmi to banalnie, ale po prostu kocham być w drodze.
Moim paliwem jest ciekawość – uwielbiam przyglądać się ludziom i odkrywać świat bez planu, poza szlakiem, na własnych zasadach. Robię to od lat, a od niedawna towarzyszy mi mój mały odkrywca, który o kolejną podróż pyta szybciej, niż zdążę rozpakować walizki.
Chcesz poznać autentyczne Peru lub poczuć magię Azji? Chodź ze mną, zaplanujemy to razem!
